30.07.2012

Nietypowa szarlotka prowansalska z tymiankiem.


Kruche, aromatyczne ciasto z dużą ilością sezonowych papierówek i przypraw. Idealna na ciepło, z gałką lodów waniliowych. Lub solo. Zależy od preferencji. Od wczoraj moja ulubiona, a do meczu naszych siatkarzy pasowała niczym... medal olimpijski do nich:-)
Miłego dnia!

Przepis pochodzi z Kwestii Smaku.




Szarlotka prowansalska z tymiankiem

Spód:
150 g mąki pszennej( użyłam tortowej)
100 g mąki ziemniaczanej lub ryżowej
50 g cukru
150 g masła (schłodzonego)
1 jajko

Wierzch:
100 g mąki pszennej (użyłam razowo-orkiszowej)
50 g mąki ziemniaczanej lub ryżowej
100 g wiórków kokosowych (lub pokruszonych czy zmielonych płatków migdałów)
50 g cukru
125 g masła (schłodzonego)


Prażone jabłka:
1 - 1,5 kg kwaśnych jabłek (najlepiej typowych na szarlotkę szara reneta, antonówka)
1 łyżka masła
1/2 szklanki cukru (lub do smaku)
2 łyżki cukru wanilinowego lub z prawdziwą wanilią lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1 pełna łyżeczka cynamonu
szczypta suszonego (lub świeżego) estragonu
szczypta suszonego (lub świeżego) tymianku

oraz:

150 g dżemu pomarańczowego
świeży tymianek do dekoracji
cukier puder do posypania
opcjonalnie lody do podania

Prostokątna forma o wymiarach około 26 x 33 cm, minimalna powierzchnia to 20 x 30 cm.

Przygotowanie:

  • Przygotować spód: do miski przesiać obydwie mąki, dodać cukier i pokrojone na kawałki masło. Rozetrzeć palcami całe masło z mąką i cukrem, aż powstanie kruszonka (drobne okruchy ciasta), następnie dodać jajko i szybko zagnieść ciasto łącząc wszystko w jednolitą kulę. Ciasto włożyć do lodówki na 1 godzinę. Rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia na placek o wymiarach formy. Przenieść ciasto razem z dolnym papierem do formy, odkleić górny arkusz. Spód podziurkować widelcem i wstawić do lodówki na pół godziny.
  • Przygotować wierzch: do miski przesiać obydwie mąki, dodać wiórki kokosowe lub migdały, cukier i pokrojone na małe kawałeczki zimne masło. Rozcierać palcami masło z resztą składników aż powstanie sypka kruszonka (drobne okruszki ciasta). Na czas przygotowania jabłek wstawić do lodówki.
  • Przygotować jabłka: obrać, pokroić na ćwiartki, wyciąć gniazda nasienne, pokroić na mniejsze kawałki (około 2 cm). W dużym i szerokim garnku roztopić masło, dodać jabłka, wsypać cukier i wymieszać. Zacząć podgrzewać na średnim ogniu, dodając cukier wanilinowy i cynamon. Smażyć przez około 15 minut od czasu do czasu mieszając aż jabłka będą miękkie i zaczną się rozpadać. Na koniec dodać estragon i tymianek.
  • Piekarnik nagrzać do 175 stopni. Wyjąć formę z ciastem z lodówki i posmarować cieniutko dżemem (można niedokładnie). Wyłożyć jabłka i posypać kruszonką, wstawić do piekarnika i piec przez około 50 - 55 minut lub do czasu aż wierzch i spód będą lekko zrumienione na miodowy kolor. Należy uważać, bo każdy piekarnik grzeje nieco inaczej, inne są też formy do pieczenia. Po 30 minutach pieczenia można sprawdzić jak wygląda spód i wierzch. Po 30 minutach pieczenia szarlotkę posypać gałązkami świeżego tymianku. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem i podawać z lodami
Smacznego!




28.07.2012

Jagody. I sernik z białą czekoladą.


W tym sezonie jagody zdecydowanie należą do moich ulubionych owoców. I zdecydowanie zrobiłam z nimi wszystko, co sobie zaplanowałam: jagodzianki, pierogi, muffiny, owsiankę, sos, drożdżowe no i sernik. Na ciasteczkowym spodzie z białą czekoladą. Bardzo kremowy i wręcz rozpływający się w ustach za sprawą prawdziwego wiejskiego twarogu. Na zakończenie sezonu- po prostu idealne.
Miłego dnia!

Przepis pochodzi z Kwestii Smaku.

Sernik z białą czekoladą i jagodami
Składniki na tortownicę o śr. 24 cm


Masa serowa:

1 kg zmielonego twarogu*
300 g białej czekolady
około 1/3 szklanki cukru (lub do smaku)
2 duże białka jaja
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
2 x 150 g jagód

Spód:

200 g ciasteczek czekoladowych
1 pełna łyżka kakao
70 g masła
50 g ciemnej czekolady

* Może byc z wiaderka tłusty lub chudy, gęsty lub rzadki. Ja użyłam wiejskiego twarogu, który zblendowałam na gładką masę.** Najlepsze będą ciasteczka z dziurką (użyłam Łakotek)
Przygotowanie:

  • Dno tortownicy wyłożyć krążkiem z papieru do pieczenia. Ciasteczka dokładnie pokruszyć, dodać kakao oraz masło roztopione z czekoladą, wymieszać. Masą wyłożyć dno i boki formy ( tak aby boki były całe wylepione ciasteczkami) mocno dociskając. Wstawić do zamrażarki lub lodówki na czas przygotowania masy. Piekarnik nagrzać do 180 stopni.
  • Jagody szybko opłukać i dokładnie osuszyć na papierowych ręcznikach. Ser wymieszać łyżką z roztopioną czekoladą, cukrem, białkami i mąką ziemniaczaną. Wyłożyć na przygotowany spód, na wierzch wysypać połowę (150 g)jagód. Wstawić do nagrzanego piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 120 stopni. Piec przez 65 - 70 minut aż masa będzie zastygnięta. Sernik od razu wyjąć z piekarnika i dokładnie ostudzić a następnie schłodzić (bez przykrycia i bez obręczy). Najlepszy jest następnego dnia. Przed podaniem posypać resztą jagód.
Smacznego!



26.07.2012

Sezonowo: Francuska Tarta z Kurkami


Wróciłam ze wsi z kilogramem kurek i jagód. Wiedziałam, że nie chcę iść na łatwiznę i po prostu ich zamrozić. Tak, więc zaczęłam wertować swoje ulubione blogi i gazety kulinarne w poszukiwaniu najbardziej efektownych przepisów z wyżej wymienionymi dobrodziejstwami lata. Pierwsze były gnocchi z kurkami, a wczoraj najlepsza tarta z kurkami jaką kiedykolwiek jadłam!
Polecam na szybką i prostą kolację, a w szczególności tym, którzy lubią klimaty pizzowe.
Miłego dnia!
P.S. Wszystkiego najlepszego wszystkim Annom (w tym mojej Mamie) z okazji ich święta!

Przepis zmodyfikowany z "Moje Gotowanie"/ Lipiec 2012




Francuska tarta z kurkami, kindziukiem, suszonymi morelami i tymiankiem
Składniki na formę do tarty o średnicy ok.26 cm
  • opakowanie ciasta francuskiego, rozmrożonego (ok. 275 g)
  • 35 dag kurek
  • 2 ząbki czosnku
  • 30 dag masła (proponuję 150 g, gdyż spora część tłuszczu pozostaje na patelni)
  • solidna garść suszonych moreli
  • 2 jajka
  • 150 ml śmietany 36% (użyłam jogurtu nat.)
  • sól i pieprz
  • gałka muszkatołowa
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • 12-15 dag ostrego salami (użyłam kindziuka z pieprzem)
  • 20 dag sera: mozarelli, bundzu, oscypka lub ementalera
Ciasto francuskie lekko rozwałkowujemy i wykładamy formę tarty. Odcinamy brzegi jeśli wystają. Nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180*C na ok. 20 min, aż do zrumienienia. W tym czasie rozpuszczamy masło na patelni i dodajemy drobno posiekany czosnek. Dodajemy oczyszczone kurki i rumienimy. Dodajemy pokrojone w cienkie plasterki morele i smażymy przez 2 min. Jajka i śmietanę bądź jogurt roztrzepujemy z solą, pieprzem, gałką i listkami tymianku.  Grzyby z morelami wykładamy na podpieczony spód (bez tłuszczu, jeśli został), przykrywamy połową salami, zalewamy masą jajeczno-jogurtową, posypujemy porwanym serem i układamy resztę salami. Pieczemy ok. 25 min. w 200*C.
Smacznego!




23.07.2012

Bezy Kofi-Toffi


Nigdy nie lubiłam bez. Chyba dlatego, że zawsze kojarzyły mi się z tym przesłodzonymi gniazdkami z cukierni. No i moja Mama zawsze powtarzała, że bezy są takie trudne. Jednak moje nastawienie zmieniło się o 180*, kiedy zrobiłam swoja pierwszą i udaną(!) bezę na swoje urodziny w marcu. Od tamtej pory robiłam je jeszcze kilka razy. I muszę przyznać, że stały się one jednym z moich ulubionych deserów (w dodatku bardzo ekonomicznym:). Dzisiaj przepis Nigelli, który przerósł moje najśmielsze oczekiwania, bo z najprostszych bez powstał wykwintny deser, którego nie powstydziłby się żaden szef kuchni. Polecam na gorące dni, które zbliżają się wielkimi krokami...
Miłego dnia Wam życzę!
Przepis  zmodyfikowany. Pochodzi z książki Nigelli Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu."

Bezy Kofi-Toffi
Składniki na 8-10 sztuk
Na bezy:
  • 200 g cukru
  • 50 g cukru trzcinowego
  • 2 łyżeczki rozpuszczalnego espresso w proszku
  • 4 białka
  • 100 g prażonych i posiekanych orzechów laskowych do posypania
Na sos toffi:
  • 1 łyżka (15 g) masła
  • 75 g golden syrup (można zastąpić sztucznym miodem lub syropem klonowym)
  • 25 g cukru trzcinowego
  • 60 ml kremówki
  • 2 łyżeczki likieru orzechowego (pominęłam)
Na nadzienie:
  • 600 ml kremówki( proponuję mniej- ok.400 ml)
Piekarnik rozgrzewamy do 140*C. W misce mieszamy 200 g cukru, 50 g cukru trzcinowego, kawę w proszku i odstawiamy.
Białka ubijamy, aż piana stężeje i zaczną się robic ładne wierzchołki.
Do piany zaczynamy dodawać po łyżce cukru z dodatkami, cały czas ubijając, aż masa będzie błyszcząca.
Blachę wykładamy papierem do pieczenia i nakładamy porcje bez( po ok. 2 czubate łyżeczki na 1 sztukę). Wzburzamy wierzchołki, żeby nadac bezom kształt; powinno wyjść ok. 8-10 sztuk.
Każdą bezę posypujemy ok. 1/2 łyżeczki posiekanych orzechów, zachowując resztę na później.
Wstawiamy blachę do piekarnika na 45 min. W tym czasie powinny wyschnąć z wierzchu, a w środku byc miękkie i ciągnące. Będą dość delikatne w dotyku. Wyciągamy bezy, żeby ostygły.
Teraz sos: w rondelku stapiamy masło z golden syrup i cukrem trzcinowym, kołysząc delikatnie rondelkiem(nie mieszając!) od czasu do czasu, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 2 min.
Zdejmujemy rondel z ognia i trzepaczką mieszamy z 60 ml kremówki i likierem( jeśli używamy). Sos przelewamy do dzbanuszka, żeby ostygł (nie będzie go więcej niż 150ml).
Kiedy bezy ostygną, ubijamy zimną kremówkę na niezbyt sztywna pianę. W bezach robimy otwory( najlepiej palcami) w szczycie każdej, rozłamujemy je trochę i napełniamy porcjami bitej śmietany. Polewamy sosem i posypujemy resztą orzechów. Zjadamy od razu lub wkładamy do lodówki.
Smacznego!


19.07.2012

Jagodzianek kilka



Zawsze kiedy pojawia się jakiś sezonowy przysmak, to staram się wykorzystać go wpełni. Dlatego pierwszą rzeczą jaką chciałam zrobić z jagód były oczywiście jagodzianki.
Nie wiem czemu, ale zabierałam się do nich jak pies do jeża. I niesłusznie, bo okazały się najlepszymi jagodziankami jakie w życiu jadłam!
Jeżeli lubicie kwaskowatośc jagód przełamaną nutką wanilii to ten przepis jest stworzony dla Was!
Miłego dnia Wam życzę,
Marysia
Przepis pochodzi z bloga White Plate

Jagodzianki waniliowe
Składniki na ok. 15 małych sztuk

Zaczyn:
20 g drożdży
1/2 szklanki* mleka
1/2 szkl mąki
1/4 łyżeczki cukru

Ciasto:
120 g masła o temp pokojowej
3/4 szkl cukru
3 żółtka
1/2 szkl mleka
cukier waniliowy z prawdziwą wanilią lub olejek waniliowy
1/4 łyżeczki soli
skórka z cytryny (2 łyżki)
3,5 szkl mąki

Nadzienie:
jagody (ok. 30 dag)
cukier do smaku (ok. 3/4 szkl - trzeba pamiętać, że jagody po upieczeniu są kwaśne, więc lepiej dać więcej cukru niż mniej)
cukier waniliowy

Drożdże rozpuścić w letnim mleku. Po 3 min. dodać mąkę i cukier i dokładnie wymieszać. Owinąć plastikową folią i zostawić na 30 minut.

W dużej misce ubić masło, dodać stopniowo cukier, następnie zaczyn.
Zmniejszyć obroty miksera i dodawać: żółtka, mleko, wanilię, skórkę, sól i mąkę.
Kiedy ciasto będzie gładkie, wyjąć, uformować kulę i owinąć w plastikową folię wysmarowaną masłem. Zostawić, żeby wyrosło, ok. 40-60 minut.

Następnie podzielić ciasto na 15 części, z każdej z nich zrobić placuszek, wypełnić jagodami wymieszanymi z cukrem i cukrem waniliowym. Uformować bułeczkę, posmarować jajkiem i posypać z wierzchu cukrem.

Piekarnik nagrzać do temp. 180 st. C. Wstawić jagodzianki i piec ok. 30 minut, lub do czasu zarumienienia.
Smacznego!

*używam szklanki o pojemności 200 ml








18.07.2012

Domowa Pizza Bianca



Obejrzałam w poniedziałek przepiękny film- "Pamiętnik". Wzruszyłam się bardzo, bo film pokazał jak piękna może byc prawdziwa miłość, która potrafi przetrwać nawet najcięższe momenty takie jak choroba i rozstanie na wiele lat. Ta ekranizacja wywarła na mnie tak spore wrażenie, że jestem pewna częstych powrotów do niego.
Polecam na chłodne i deszczowe wieczory, których teraz aura nam nie szczędzi.
Z filmami jest tak samo jak z jedzeniem- mogę próbować nowych rzeczy i smaków, ale zawsze wracam do tego co znam i lubię najbardziej, czyli - kuchni włoskiej.
Uwielbiam te smaki i aromaty, którymi zachwycam się nieustannie od wielu lat i nawet wtedy, kiedy nie umiałam jeszcze gotować. Szczególnie urzekło mnie w niej to, że nie potrzebujemy wyszukanych składników i ogromu czasu, żeby wyczarować coś smakowitego a zarazem wykwintnego.
Dlatego przygotowałam pizzę biancę, która wyróżnia się brakiem pomidorowego sosu. Są to małe placki z mocą ziół(bazylią, rozmarynem, tymiankiem, oregano), oliwą, solą morską i dowolnymi dodatkami. Ja użyłam mozarelli, pomidorków koktajlowych, szynki parmeńskiej, pieczarek i świeżej bazylii do dekoracji.
Gwarantuję Wam, że po takim posiłku poczujecie się jak prawdziwi Italiani.
Życzę Wam miłego dnia,
Marysia

Przepis pochodzi z bloga White Plate.

Pizza Bianca
Składniki na 4-6 placków

Na ciasto:
  • 500 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • 20 g świeżych drożdży
  • 40 ml oliwy
  • 200-300 ml wody*
Na wierzch:
  • sól gruboziarnista, oliwa, świeży rozmaryn lub tymianek

Dodatki:
  • pomidorki koktajlowe, mozarella, parmezan, szynka parmeńska, pieczarki, rukola lub świeża bazylia
Zagniatamy ciasto z podanych składników (najlepiej za pomocą miksera) tak, żeby było gładki i lśniące. Nie powinno się też kleic do rąk, ale nie może byc też zbyt twarde. Formujemy z niego kulę, smarujemy lekko oliwą z oliwek, wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką lub folią i odstawiamy na 1h do wyrośnięcia w ciepłym pomieszczeniu.
Piekarnik nastawiamy na największą moc (u mnie to 250*C).
Wyrośnięte ciasto dzielimy na 4-6 porcji i każdą rozwałkowujemy na cienki placuszek. Wszystkie placki układamy na blachach wyłożonych papierem do pieczenia. Smarujemy oliwą, ziołami i solą. Inne dodatki jak pomidory i mozarella układamy na surowym cieście. Zostawiamy do podrośnięcia na ok. 30 min.
Pizze pieczemy ok. 10-13 min, aż do zrumienienia. Należy sprawdzać, bo każdy piekarnik ma inną moc!
Na upieczonych pizzach układamy świeżą bazylię bądź rukolę, świeże płatki parmezanu, skrapiamy oliwą i świeżo mielonym pieprzem do smaku. Podajemy od razu.
Smacznego!









05.07.2012

Na nic nie mam czasu, więc Tiramisu z jagodami



Odkąd zaczęły się wakacje ciągle nie mam czasu. Doba jest dla mnie za krótka, żeby wykonac wszystkie zaplanowane wcześniej zadania.
Wiąże się to też z tym, że na długie siedzenie w kuchni po prostu brak mi już sił.
Dlatego coś szybkiego i chłodnego w tak okropne dni jak w tym tygodniu- tiramisu. Po włosku oznacza "unieś mnie". I rzeczywiście jak dobrze się go przygotuje, to jest nieziemsko puszysty.
Odmian tiramisu jest tyle ilu ludzi na globie- z zieloną herbatą, ricottą no i oczywiście z owocami. Traf padł na jagody, które w tym roku darzę niebywałą sympatią:-)
Polecam wszystkim zabieganym i spragnionych czegoś lekkiego i przepysznego.
Miłego weekendu Wam życzę,
Marysia

Przepis pochodzi z Kwestii Smaku.

Tiramisu z jagodami
Składniki na formę o wymiarach 20x20 cm
  • 1 szklanka (250 ml) mocno zaparzonej kawy (dajemy więcej jeśli zwiększamy ilość biszkoptów)
  • 50 ml likieru kokosowego
  • 1 szklanka jagód
  • 4 żółtka
  • 250 g mascarpone
  • podłużne biszkopty (wg oryginału 100 g, ale dałam więcej)
Dekoracja:
  • kakao
  • cukier puder
  • listki świeżej bazylii
Kawę mieszamy w szerokim naczyniu z likierem i studzimy. Jagody płuczemy i suszymy.
Żółtka ubijamy z cukrem na puszystą masę przez ok. 8 min. Zmniejszyć obroty do średnich i stopniowo po 1 łyżce dodawać ser mascarpone cały czas ubijając - po każdej łyżce mascarpone ubijać przez około 30 sekund. Na koniec otrzymamy puszystą, gęstą i jasną masę.
Biszkopty maczamy w kawie- krótko obracając, tak aby utrzymały swoja strukturę. Połowę biszkoptów układamy na dnie dużego naczynia bądź rozkładamy równomiernie w małych pucharkach. Przykrywamy połową masy i połową jagód. Powtarzamy. Schładzamy w lodówce na min. 3-4 h. Na koniec dekorujemy kakao, cukrem pudrem i bazylią.
Smacznego!




04.07.2012

W ramach przeprosin o Pekinie słów więcej niż kilka


Relacja miała byc najpóźniej w niedzielę, a dzisiaj jest już środa... Przepraszam Was za to bardzo, ale komputer, na który zgrałam zdjęcia (i jednocześnie skasowałam z aparatu...) się zepsuł. Po prostu złośliwość przedmiotów martwych... No ale dzisiaj już jestem z masą zdjęć.
Wylądowałam na lotnisku w Pekinie o 2 w nocy naszego czasu, ale tam było widno, więc w ogóle spac się nie chciało. Lotnisko większe niż JFK w Nowym Jorku. Ale jednocześnie puste, co mnie bardzo zdziwiło. Jak się później okazało w całych Chinach obchodzone było Święto Smoczych Łodzi, które jest jednym z trzech najważniejszych świąt w tym kraju. Dlatego większość dziewczynek "na mieście" była poubierana w kolorowe i nie do końca tradycyjne stroje kultury chińskiej.


Chińskie dziewczynki były skore do pozowania.



A to nie dziewczynka, tylko pan, który miał na sobie typowy chiński kapelusz.

Zaraz po szybkim prysznicu w hotelu wyruszyliśmy z całym towarzystwem w miasto. Pierwsze, co szczególnie zwróciło moją uwagę, to fakt, że w całym mieście panuje ogromny smog. Dlatego na początku ciężko było oddychać, ale z czasem człowiek przywykł;-) Temperatura bliska 30 stopni, ale bez wilgoci, więc było BARDZO znośnie.
Wsiedliśmy do metra. Nie powala mnie na nogi, mimo że zostało wybudowane zaledwie 4 lata temu na letnią Olimpiadę. Za to było strasznie tłoczno. Żeby dostać się do wagonu trzeba było czekac minimum 2 kolejki!


W chińskim metrze trzeba przejśc przez szczegółową kontrolę!

Dotarliśmy na Plac Tian'anmen. Jego ogrom robi wrażenie, ale niestety też lekko rozczarowuje. Otóż wszystkie budowle i wiaty wyglądały tak samo. Jednak wszystko i tak było przepiękne.


Wejście na Plac Tian'anmen z wizerunkiem nieżyjącego już przywódcy Mao.

Następnego dnia był Mur Chiński. Niestety nie było nam dane zobaczyć go w całej okazałości, gdyż była mgła. Ludzi strasznie dużo i wszędzie trzeba się przepychac.



Następnie trafiliśmy do grobowców dynastii Ming, które do złudzenia przypominały Plac Tian'anmen.




Potem było już tylko ciekawiej.
 Najpierw muzeum jadeitów- minerałów, które mają ogromne znaczenie w kulturze chińskiej.
Potem Fabryka Jedwabiu, w którym pokazano nam cały proces tworzenia jedwabiu.


Kokony, w których żyja jedwabniki.



Nawet nie wiedziałam, że jedwab jest tak rozciągliwy!

A na samym końcu- gwóźdź programu- chińska herbaciarnia. Mogliśmy tam skosztować czterech rodzajów herbat: jaśminową, ulung, Pu-Erh i mój osobisty faworyt- Juicy z suszonych kawałków owoców. Zauroczył mnie sposób w jaki opowiadano nam historię Chin i zastosowanie każdej z herbat, ale końcowy efekt zepsuła zbyt wygórowana cena herbat (100$!).




Herbata Pu-Erh jest sprzedawana w sztabkach, które trzeba przemyc 2 razy.
Jedna taka sztabka ma kilkadziesiąt lat!
Tradycyjny sposób parzenia herbaty.


Kolejny dzień a zarazem ostatni spędziliśmy na Silk Market- największym bazarze handlowym w Pekinie. Było oczywiście tłoczno i trzeba było się mocno targować o każdego juana;-)


Absurdalny napis przy wyjściu z Silk Market.

Zaciekawił mnie też styl jazdy Chińczyków. Jeżdżą oni szybko i wbrew wszystkim polskim przepisom. Ale mimo tego nie widziałam ani jednego wypadku!


Większośc Chińczyków porusza się na takim pojeździe.

Ciekawostką jest to, że sporo tubylców traktowała nas- ludzi o białej skórze jak atrakcję. Dlatego wiele osób zaczepiało mnie i chciało robic sobie ze mną zdjęcia!
I oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie skosztowała tradycyjnego chińskiego jedzenia. No i niestety nie powaliło mnie. Tradycyjnie podaje się kleisty ryż i różne rodzaje mięs z warzywami. Do tego zwykły bulion z pierożkami. A na deser z okazji święta rożki ze słodkim nadzieniem z czarnej fasoli. Może i brzmi to dziwnie, ale smakowało bardzo dobrze! I oczywiście wszystko je się pałeczkami:-)



Rollsy ze słodkim nadzieniem z czarnej fasoli.
Zupa miso.


Kurczak z ogórkiem.
Wieprzowina z cebulą.




Pekin to zdecydowanie inna metropolia od każdej innej, w której byłam. Jest tam tłoczno, gwarno i na dłuższą metę niestety męcząco. Jednakże fajnie było zobaczyć i posmakować czegoś innego:-)
Życzę Wam miłego dnia!
Marysia


Tradycyjny stragan ze świeżymi warzywami i owocami.
I jeszcze tradycyjny chiński wachlarz!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...