23.02.2013

Bajgle rodem z Nowego Jorku.


Będąc w hotelu w NY miałam tę przyjemność, że codziennie na śniadanie mogłam jeść świeżutkiego bajgla, który wyglądał jakby właśnie przyjechał z piekarni. Nie muszę pisać jakie było moje rozczarowanie, gdy po rozkrojeniu i spróbowaniu bułki można było rozpoznać, że była to produkcja fabryczna. Dlatego zaraz po powrocie do domu postanowiłam, że sama zabiorę się za te żydowskie przysmaki. Pełnoziarniste,gliniaste, ze znanych mi składników. W żadnym stopniu nie "nadmuchane"! A na zachętę dodam, że smakują genialnie zarówno na słodko jak i na wytrawnie nawet kilka dni po upieczeniu. Wystarczy je tylko stostowac i ... zajadac:)
Miłego dnia!



Pełnoziarniste bajgle
Przepis T.Woźniaka z magazynu "Kuchnia"- zmodyfikowany
Składniki na ok. 9 bajgli:
  • 7 g suchych drożdży
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 300 ml przegotowanej wody
  • 500-600 g mąki (użyłam pszennej-razowej)
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżka miodu
  • sezam, mak do posypania
W misce łączymy wszystkie składniki oprócz miodu i ziaren do posypania. Zagniatamy ciasto (użyłam maszyny),  do momentu aż będzie elastyczne i zacznie odchodzi od dłoni. W razie potrzeby dosypujemy trochę mąki lub dolewamy wody.
 Ciasto dzielimy na 8-12 części i formujemy kuleczki. Układamy je na blasze w równych odstępach, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 45 min, żeby wyrosły.
W dużym garnku zagotowujemy wodę z miodem. Piekarnik nagrzewamy do 180*C.
W każdej bułce robimy kciukiem dziurkę i wrzucamy po dwa bajgle do gotującej się wody. Wyławiamy, gdy wypłyną na powierzchnię i osuszamy ręcznikami papierowymi.
Układamy bajgle na blasze, posypujemy ziarnami i pieczemy ok. 15 min.
Smacznego!


22.02.2013

New York, I miss you...


Widok na Empire State Building z Top of the Rock

Ach, co odkrywczego mogę powiedzieć o tym mieście? Że to zdecydowanie jedyne takie miejsce na ziemi i żadne zdjęcia nie są w stanie oddac tego niepowtarzalnego klimatu. Po prostu trzeba tam pojechać, a na pewno każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.



Nie była to moja pierwsza podróż do NY, więc odpuściłam sobie zwiedzanie najbardziej znanych i obleganych miejsc. Tym razem chciałam przejść się po dzielnicach, które działają trochę na zasadzie autonomii- miasto w dzielnicy. Były to Chinatown, Little Italy, SoHo i Greenwichvillage. Nie trzeba było patrzeć na nazwy ulic, bo po wyglądzie ludzi, którzy się tam znajdowali można było okreslic, gdzie byliśmy.

Tak zaczyna się Chinatown.
Targ rybny w Chinatown.

Brooklyn Bridge


 
Little Italy



Greenwich Village.




Kolejny dzień poświęciłyśmy na zwiedzanie Museum of Modern Art, które jest zdecydowanie jednym z najlepiej zaopatrzonych muzeów na świecie. Prostota przekazu i formy była tam zaskakująca.

Wiedzieliście, że słynny obraz Andy'ego Warhola w rzeczywistości wygląda tak mało okazale?


 

Następnie udałyśmy się w stronę Rockefeller Centre, gdzie wjechałyśmy na prawie 80(!) piętro- na taras widokowy Top of the Rock, z którego rozprzestrzenia się piękny widok na cały Manhattan, a w szczególności na Empire State Building i Central Park.


Kiedy już zaczęło się ściemniac musiałyśmy się udac na Times Square, bo najlepszy widok jest tam, kiedy wszystkie światła zaczynają działac.






No i oczywiście nie mogło się obyc bez małych zakupów.


I tak wyglądała moja krótka wycieczka do mojego ukochanego Nowego Jorku. Wyjazd był genialny, mimo że czasu na zwiedzanie nie było za dużo. Pogoda dopisywała, a mieszkańcy jak zwykle wykazywali się życzliwością i optymizmem. Już chce mi się tam wrócić:)


P.S. A jutro zapraszam po przepis na nowojorskie bajgle.

05.02.2013

Pikantne pieczone ziemniaczki z domową salsą pomidorową.


Podczas wyjazdów, zwłaszcza tych sportowych nie ma czasu ani warunków, żeby przygotować coś bardziej wytrawnego niż makaron z sosem pomidorowym ze słoika. Dlatego zaraz po powrocie jedyną rzeczą na jaką miałam ochotę była miska gorących i chrupiących ziemniaków. W towarzystwie domowego ketchupu oczywiście. Zdecydowanie mój comfort food.
Miłego dnia!


Pikantne pieczone ziemniaki z salsą pomidorową
  • 2 kg ziemniaków (dałam zwykłe i słodkie)
  • ok. 2 łyżek oliwy z oliwek
  • sól morska
  • chilli cayenne
  • zioła: oregano, tymianek, rozmaryn, estragon (najlepiej świeże, ale można dac suszone)
Piekarnik nagrzewamy do 200*C. Ziemniaki myjemy, szorujemy i obieramy w razie potrzemy. Kroimy na łódeczki, bryłki, plasterki, itp. Układamy na blasze wyłożone papierem do pieczenia, solimy, polewamy oliwą i przyprawami. Pieczemy ok.30-40 min, aż ziemniaki będą miękkie (czas zależy od tego, jak pokroimy ziemniaki). Podawać z salsą.

Sos pomidorowy:
  • puszka krojonych pomidorów
  • świeża papryczka chilli
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • oregano, estragon, tymianek, rozmaryn
  • 1 łyżka przecieru pomidorowego

W garnuszku podgrzewamy pomidory, pokrojone drobno czosnek i chilli i przyprawy do czas, aż sos się trochę zredukuje. Dodajemy przecier i dokładnie mieszamy. Ja dodałam jeszcze zielone oliwki.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...